Stefan Matuszak o swoich spostrzeżeniach i zastrzeżeniach poinformował Radę Gminy Ostrów w trakcie sesji, która odbywała się 10 grudnia w Lewkowie. Jego wypowiedź najwyraźniej jednak była albo mało precyzyjna, albo też puszczana mimo uszu, bo nikt z władz gminy nie zauważył, że oto właśnie radny informuje o złożeniu przez siebie do prokuratury doniesienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Tym sposobem dopiero od „Kuriera” przewodniczący Rady Gminy Piotr Śniegowski dowiedział się, że sprawą mają zająć się organa ścigania. Kiedy tydzień przed Wigilią zwróciliśmy się do niego z pytaniem, jakie jest jego zdanie na temat zarzutów Matuszaka, nie krył zdziwienia i zaskoczenia.
– Nic mi nie wiadomo o żadnym doniesieniu – poinformował. Stwierdził też, że nie słyszał dobrze tego, co na sesji mówił radny Matuszak, bo… nagłośnienie nie było najlepsze.
A o co chodziło Matuszakowi? Otóż radny zauważył, że treść uchwały opublikowanej na stronach Biuletynu Informacji Publicznej różni się od treści uchwały faktycznie przyjętej przez radnych na wrześniowej sesji Rady Gminy Ostrów. Uchwała dotyczyła zaś wyrażenia zgody na zaciągniecie przez wójta kredytu na budowę sali gimnastycznej w Lewkowie. Paragraf 1.
dokumentu miał brzmienie: „Postanawia się zaciągnąć kredyt długoterminowy na kwotę 800.000 zł (słownie: osiemset tysięcy zł) z przeznaczeniem na sfinansowanie wydatków nie znajdujących pokrycia w planowanych dochodach Gminy na 2009 r. – budowa Sali gimnastycznej w Lewkowie”. Tymczasem w opublikowanej w BIP uchwale słowa „na kwotę 800.000 zł” zastąpiono słowami „do kwoty 1.000.000 zł”.
Zauważywszy te rozbieżności radny Stefan Matuszak zwrócił się z prośbą o interwencję do wojewody, jako organu nadzorującego funkcjonowanie samorządu. – Wojewoda odpowiedział, że kwestie związane z uchwałami dotyczącymi budżetu podlegają rozpatrywaniu przez Regionalną Izbę Obrachunkową – mówi Matuszak. – Natomiast, jeśli istnieje podejrzenie popełnienia przestępstwa, to należy poinformować o tym fakcie prokuraturę. Tak też więc zrobiłem - dodaje.
- W pierwszych dniach grudnia do Prokuratury Rejonowej w Ostrowie wpłynęło zawiadomienie o przestępstwie – potwierdza prokurator Janusz Walczak. – W zawiadomieniu tym wskazano na podejrzenie sfałszowania jednej z uchwał Rady Gminy Ostrów, podjętych we wrześniu 2009 roku. W ocenie autora zawiadomienia doszło do zaistnienia przestępstwa polegającego na poświadczeniu nieprawdy. Obecnie trwa postępowanie sprawdzające, a po jego zakończeniu zostanie podjęta decyzja merytoryczna - możliwe jest wszczęcie postępowania przygotowawczego bądź też odmowa jego wszczęcia.
Innymi słowy, jeśli badający sprawę prokurator uzna, że mogło dojść do przestępstwa i ustali, kto je popełnił, to przeciwko tej osobie, bądź osobom zostanie sporządzony akt oskarżenia i sprawa trafi do sądu.
Przewodniczący Rady Gminy Ostrów Piotr Śniegowski uważa jednak, że on przestępstwa nie popełnił. Podkreśla, że choć na „sfałszowanej” uchwale widnieje jego podpis, to jednak stawiając go nie miał świadomości, że treść dokumentu, który podpisywał jest inna od treści uchwały przyjętej na sesji.
- W budżecie gminy, od samego początku, zaplanowana została kwota 1,3 mln. zł z przeznaczeniem na budowę sali gimnastycznej w Lewkowie. Było też zapisane, że milion zł pochodzić będzie z kredytu, a 300 tys. ze środków własnych gminy – wyjaśnia Śniegowski. – Już przed wrześniową sesją okazało się, pieniędzy z kredytu potrzeba tylko 800 tys. i taka uchwała trafiła pod obrady. Potem ktoś doszedł do tego, że kwota zapisana w uchwale nie zgadza się z kwotą kredytu zapisaną w budżecie.
Co było dalej? Jak mówi przewodniczący, „ktoś” dopasował treść uchwały do zapisu w budżecie. Zrobił to jednak nieformalnie i bezprawnie. Piotr Śniegowski nie wie, kto poprawił feralny dokument. – Ktoś to zrobił w dobrej wierze – twierdzi. – Na pewno jednak tak być nie powinno. Ja natomiast nie miałem świadomości, że podpisuje zmienioną uchwałę. Zapewne postępowanie prokuratorskie wykaże, jak do tego doszło i kto zmienił treść dokumentu.
Jak sprawa się zakończy, trudno dziś wyrokować. Jedno jest pewne – treść uchwały zmieniono i zrobiono to nielegalnie. Nie wiadomo jednak, kto się tego dopuścił, ani czy ten fakt zostanie uznany za przestępstwo, a jeśli tak, to na kogo spadnie odpowiedzialność. Piotr Śniegowski zapewnia, że jeśli będzie taka konieczność, to jest gotowy ponieść konsekwencje, choć – jak zaznacza – osobiście nie czuje się winny. Gdyby jednak okazało się, że ostatecznie sąd dopatrzyłby się przestępstwa i uznał go winnym, to po uprawomocnieniu się wyroku przewodniczący straciłby mandat radnego a prywatnie stanowisko dyrektora Powiatowego Zarządu Dróg. Gra wiec idzie o niemałą stawkę…
autor: Janusz PANEK