Czy to koniec koalicji w ostrowskiej Radzie Miasta? Radni klubu „Nowy Ostrów” wstrzymali się od głosu podczas głosowania nad budżetem miasta na rok 2010.
We wtorek po raz ostatni w roku 2009 spotkali się radni ostrowskiej Rady Miejskiej. Jednym z punktów obrad było przyjęcie budżetu na rok 2010.
Ostatecznie budżet przyjęto w wersji zgłoszonej przez prezydenta miasta, ale poparło go zaledwie 12 radnych. Co prawda nikt nie zagłosował przeciw, ale radni koalicyjnego klubu „Nowy Ostrów”, podobnie jak opozycyjny klub SLD wstrzymali się od głosu. Oznacza to niedotrzymanie warunków umowy koalicyjnej podpisanej na początku kadencji w 2006 roku, która mówi m.in. że „radni zapewniają, że dyscyplina głosowania będzie obowiązywać w sprawach budżetowych, absolutorium za wykonanie budżetu miasta oraz w sprawach personalnych.”
- Uważam, że umowa koalicyjna została złamana - powiedział nam w przerwie obrad wiceprzewodniczący Rady Miejskiej i jednocześnie szef klubu Platformy Obywatelskiej Jarosław Lisiecki. - W dniu wczorajszym spotkaliśmy się w gronie radnych klubów tworzących koalicję i większością głosów ustaliliśmy, że poprzemy budżet w wersji zaproponowanej przez prezydenta Torzyńskiego. Skoro taka była decyzja większości radnych koalicji, to dla mnie dzisiejsze głosowanie jest złamaniem umowy.
Co to oznacza w praktyce? Czy to koniec koalicji?
- W tej chwili mamy święto prezydenta - zaproponowany przez niego budżet został przyjęty - mówił Jarosław Lisiecki. - Do sprawy dzisiejszego głosowania z pewnością wrócimy w najbliższym czasie.
- Myślę, że to głosowanie będzie miało jakieś konsekwencje - mówi radna Prawa i Sprawiedliwości Aleksandra Kierstein. - Nie ma wątpliwości, że umowa koalicyjna dzisiaj została złamana. Bardzo możliwe, że jest to przygrywka do kampanii wyborczej, chociaż uważam, że sprawa budżetu jest zbyt poważna, by wykorzystywać ją do takich harców. Nie rozumiem tego tym bardziej, że decyzja „Nowego Ostrowa” spowodowana była nie brakiem jakiegoś zadania w budżecie, ale jedynie wysokością środków na nie zagwarantowanych. To nie miało merytorycznego uzasadnienia.
O aktualną sytuację w Radzie zapytaliśmy prezydenta miasta Radosława Torzyńskiego.
- To podważanie naszych wspólnych osiągnięć nie zaczęło się dzisiaj - myślę, że dzisiaj po prostu w pewien sposób się dopełniło - mówi prezydent miasta. - Zawsze jest pewien komfort rządzenia, gdy ma się większość koalicyjną. Od początku kadencji starałen się jednak tak pracować, aby nie ograniczać się wyłącznie do szukania poparcia u radnych koalicji. Dzisiaj cieszę się z przyjętego budżetu.
Problemu z głosowania nie robi przewodniczący klubu „Nowy Ostrów”, Maciej Klósak, który deklaruje dalszą wolę wspierania działań prezydenta, ale nie szczędzi też gorzkich słów.
- Koalicja powinna być rozumiana jako wspólna dyskusja także na temat budżetu - mówił Maciej Klósak. - Dla mnie złamaniem umowy jest to, że nie chce się z nami dyskutować. Jeżeli bylibyśmy klubem, który ma większość w koalicji to okazałoby się, że możemy wszystko zrobić. Jeżeli nam brakuje jednego głosu, okazuje się, że nic nie możemy zrobić. Nie tak należy rozumieć koalicję i demokrację.
Więcej o budżetowej sesji Rady Miasta w następnym numerze „Kuriera Ostrowskiego”.
(mak)
|