kurier ostrowski
kurierostrowskiostrówwielkopolskigazetagazeta ostrowska
Znajdujesz się w: » Strona główna »
wiadomości ze sportu felietony wywiady "Kuriera" w numerze konkursy i zabawy
  W serwisie
Strona główna
W numerze
Wywiady "Kuriera"
Felietony
  Ogłoszenia
Praca
Kupię - sprzedam
Nieruchomości
Motoryzacyjne
Usługi
Towarzyskie
Inne
  Nasze przedsięwzięcia
Konkursy i zabawy
Człowiek Roku
Po patronatem "Kuriera"
  Różności
Mapa Ostrowa
Forum Kuriera
Galeria
Pogoda
  Kurier Ostrowski:
redakcja
o nas
napisz do nas
Akt zgonu „Czerwonego barona” odnaleziony w Ostrowie

OstrowskiOd kilku dni wszystkie lokalne media rozpisują się na temat Manfreda Albrechta barona von Richthofena - asa niemieckiego myślistwa z czasów I wojny światowej, znanego jako „czerwony baron”. Skąd nagłe zainteresowanie pilotem? Okazuje się, że akt jego zgonu został sporządzony w 1918 roku w... ostrowskim Urzędzie Stanu Cywilnego!


Wielu ostrowian ze zdziwieniem dowiaduje się, że pilot, którego losy były treścią wielu publikacji, książek, a nawet podstawą scenariuszy kilku filmów fabularnych (ostatni brytyjsko-niemieckiej produkcji z 2008 roku) mieszkał przed I wojną światową w kamienicy przy ulicy Raszkowskiej w Ostrowie. Tymczasem informacja ta od wielu lat jest powszechnie znana. - To, że „Czerwony baron” stacjonował w ostrowskim garnizonie, nie było i nie jest żadną tajemnicą dla osób interesujących się tą postacią - mówi Maciej Kowalczyk, prezes Ostrowskiego Towarzystwa Genealogicznego. - To nie jest żadna sensacja.

Skąd więc nagłe zainteresowanie niemieckim pilotem? W ostrowskim Urzędzie Stanu Cywilnego znaleziony został bowiem akt zgonu niemieckiego pilota. - Ja nawet tego faktu nie nazwałbym sensacją - mówi Maciej Kowalczyk. - Znając skrupulatność ówczesnych niemieckich urzędników oraz obowiązujące wówczas niemieckie prawo dotyczące rejestracji zgonów, praktycznie pewne było, że akt ten znajduje się w Ostrowie.

Dotarł do niego właśnie Maciej Kowalczyk przy okazji zbierania materiałów do swojej pracy doktorskiej.

- Moja praca dotyczyć będzie problematyki uznania za zmarłego żołnierzy pruskich i niemieckich zaginionych w czasie wojen XIX wieku oraz podczas I wojny światowej - mówi Maciej Kowalczyk. - Zbierając materiały, prowadziłem kwerendę m. in. w Urzędzie Stanu Cywilnego w Ostrowie w celu sprawdzenia, jak w praktyce wyglądała rejestracja orzeczeń o uznaniu za zmarłego. Jak wspomina Maciej Kowalczyk, przeglądając księgę zgonów z 1918 roku, któregoś dnia przypadkowo natknął się na akt zgonu Manfreda von Richthofena.

Manfred von Richthofen został zestrzelony i zginął 21 kwietnia 1918 podczas walki z samolotami 209. dywizjonu RAF na terytorium Francji.

Jako miejsce śmierci podaje się francuską miejscowość Morlancourt. Jak to więc stało się, że akt zgonu szanowanego, nawet przez swoich śmiertelnych wrogów pilota znajduje się w ostrowskim USC?

Dlaczego Czerwony Baron?
  • Manfred Albrecht von Richthofen

    Urodził się w Borku (Kleinburg), obecnie część Wrocławia, w średniozamożnej pruskiej rodzinie arystokratycznej, posiadającej dziedziczny tytuł barona. W styczniu 1917 wyznaczony został dowódcą eskadry myśliwskiej Jasta 11. Samoloty tej eskadry miały czerwone oznaczenia, zwłaszcza osłonę silnika.

    Niektóre z samolotów, na których latał von Richthofen, między innymi najsłynniejszy chyba samolot Richthofena trójpłatowy Fokker Dr 1, były malowane całkowicie na czerwono. Stąd pochodzi stosowany zwłaszcza przez Anglików przydomek von Richthofena: "Czerwony Baron" (ang.: Red Baron).

    Niemcy nazywali Richthofena „Der Rote Kampfflieger” (czerwony lotnik bojowy). Tak też Manfred zatytułował swoje wspomnienia pisane w 1917.



Odpowiedź znaleźć możemy choćby w najnowszym, czwartym już tomie „Rocznika Ostrowskiego Towarzystwa Genealogicznego” w artykule „Rejestracja zgonów i przypadków uznania za zmarłego żołnierzy niemieckich, którzy utracili życie bądź zaginęli podczas I wojny światowej”, autorstwa Macieja Kowalczyka. Jest to jedyne polskojęzyczne opracowanie omawiające kompleksowo tę problematykę. To właśnie stamtąd dowiedzieć się można, że podstawowym aktem prawnym, regulującym kwestię rejestracji zgonów w Rzeszy Niemieckiej była ustawa z 1875 roku, ale wobec poległych żołnierzy to nie ona miała zastosowanie – lecz cesarskie rozporządzenie z 1879 roku.

„Dla rejestracji zgonu takich żołnierzy ustanawiał on bowiem właściwość tego urzędu stanu cywilnego, w którym obwodzie zmarły miał swoje ostatnie miejsce zamieszkania. (...) Miejscem zamieszkania zawodowego wojskowego było miejsce lokalizacji jego ostatniego garnizonu” - czytamy w artykule Macieja Kowalczyka. A że wybuch I wojny światowej zastał Manfreda von Richthofen w przygranicznym garnizonie w Ostrowie, to właśnie tu - zgodnie z niemieckim prawem - musiał być odnotowany jego zgon.

Rejestracja zgonu następowała na podstawie pisemnego zaświadczenia dowódcy oddziału, w którym służył poległy żołnierz, wysłanego do urzędu stanu cywilnego jego ostatniego miejsca zamieszkania. Ze względu na warunki panujące na froncie, zaświadczenia takie wysyłane były z reguły z opóźnieniem. Toteż śmierć Manfreda von Richthofena, która nastąpiła w kwietniu 1918 roku, została w ostrowskim urzędzie stanu cywilnego zarejestrowana dopiero w sierpniu tego samego roku – dodaje Maciej Kowalczyk.

Jak to jest możliwe, że nikt do tej pory nie zastanawiał się, gdzie znajduje się dokument potwierdzający śmierć człowieka, któremu poświęcono tablice pamiątkowe, muzea, książki i filmy?

- Śmierć „czerwonego barona” była powszechnie znana. Pisała o niej ówczesna prasa. Było to bowiem wówczas istotne wydarzenie. Do tego trzeba dołożyć fakt, że Manfred Albrecht von Richthofen nie był żonaty i nie posiadał dzieci. Nikomu z jego rodziny dokument ten nie zapewne nie był specjalnie potrzebny. Nie wiem, czy później któryś z historyków, zajmujących się dziejami Manfreda von Richthofena, dotarł kiedykolwiek do ostrowskiego urzędu stanu cywilnego, by zobaczyć oryginał aktu zgonu „czerwonego barona”. Wiadomi mi jedynie, iż nie nastąpiło to w ciągu ostatnich dwóch dekad - wyjaśnia Maciej Kowalczyk.

Jak fizycznie wygląda akt zgonu barona von Richthofena? Jest to po prostu jedna z kart księgi zgonów znajdujących się obecnie w ostrowskim USC, niczym nie wyróżniająca się spośród innych odnotowanych w tamtym czasie zgonów poległych żołnierzy. Jeszcze przez kolejnych dziewięć lat księga znajdować się będzie właśnie w budynku ostrowskiego Urzędu Miasta, gdzie mieści się siedziba USC. Później - zgodnie z prawem - trafi do Archiwum Państwowego w Kaliszu.

Postać Manfreda Albrechta barona von Richthofena jest powszechnie znana. Informacja o odnalezieniu jego aktu zgonu w Ostrowie z pewnością obiegnie nie tylko Polskę, ale i cały świat. Czy miasto może ugrać na tym kilka punktów i wykorzystać ten fakt do swojej promocji?

Niewątpliwie kontrowersje budzić będzie zawsze to, że Manfred von Richthofen walczył po stronie niemieckiej i zabijał „naszych” - pilotów armii angielskiej i belgijskiej. Gdzie jednak miał walczyć, skoro był Niemcem? Władzom Świdnicy fakt ten nie przeszkadzał, by w ich mieście pojawiła się tablica autorstwa Jerzego Gaszyńskiego o treści „W tym domu mieszkał najlepszy pilot 1 Wojny Światowej „Czerwony Baron”. Urodził się 2 maja 1892 roku. Zginął podczas lotu bojowego 21 kwietnia 1918 roku. Manfred von Richthofen.”

O szacunku dla kunsztu pilota niech świadczy fakt, że został on pochowany w Bertangles pod Amiens następnego dnia po śmierci z pełnymi honorami wojskowymi przez 3. dywizjon australijskich sił powietrznych.

Czy w związku z tym w Ostrowie powinna pojawić się choćby tablica poświęcona „czerwonemu baronowi”? Od wybuchu I wojny światowej minęło już blisko 100 lat. Może czas zacząć patrzeć na nią bez emocji jako na wydarzenie historyczne. Że świadomość nasza w tym względzie się zmienia, świadczą choćby prace związane z kwaterą żołnierzy poległych w czasie działań I wojny światowej, jaka znajduje się na ostrowskim cmentarzu przy ul. Grabowskiej. Do jej istnienia ostrowianie zdążyli się już przyzwyczaić. Czy jesteśmy gotowi na zauważenie „czerwonego barona”? Wszak mimo wszystko walczył po stronie agresora. Sprawa jest więc delikatna ale warta chyba tego, by się nad nią pochylić.

Akt zgonu Richthofena
  • Nr 245
    Ostrów, 26 sierpnia 1918

    Dowódca Fliegerersatz Abteilung Nr. 9 (jedna z jednostek wojskowego lotnictwa niemieckiego z okresu I wojny światowej – przy. tłumacza) zawiadomił, że rotmistrz (Rittmeister) 1. Pułku Ułanów, Manfred Albrecht baron von Richthofen lat 25, wyznania ewangelickiego, zamieszkały w Ostrowie urodzony we Wrocławiu, stanu wolnego syn majora w stanie spoczynku Albrechta barona von Richthofena i jego małżonki Kunegundy z domu Schickfuss-Neudorf, zamieszkałych w Świdnicy, zmarł w wyniku ran odniesionych w walkach w północnym Vause–Somme w dniu 21 kwietnia 1918 r.
    (powyżej skreślono 22 drukowane słowa).

    Urzędnik stanu cywilnego
    W zastępstwie
    Podpis nieczytelny.




autor: Krzysztof MACIEJEWSKI

[3]

-- wstecz --
Liczba wyświetleń:332
  Tragedia pod Smoleńskiem
Informacje
Katastrofa pod Smoleńskiem
Prezydent w Ostrowie
  Menu główne
Aktualności
Miasto Ostrów
Powiat
Gospodarka
Edukacja
Sport
Kultura i rozrywka
Co?Gdzie?Kiedy?
  Miasto Ostrów
Ostrów i UE
Miasta partnerskie
Obwieszczenia
Przetargi
Podatki
Fundusz grantowy
  INFORMATOR
Informator kulturalny
Rozkład jazdy MZK
Rozkład jazdy PKS
Rozkład jazdy PKP
Telefony alarmowe
Instytucje
Urzędy pocztowe
Medycyna
Edukacja
Kościoły
Inne
  Policja
Aktualności
Poszukiwani
Zaginieni
SONDA
Czy czujesz się w Ostrowie bezpieczny?
Myślę, że tak
Nie bardzo
Zdecydowanie nie
Design Transition Technologies Powered by neTTstar